|
Thanks be to God!
Pomysł jasełek w naszej wspólnocie zrodził sie bardzo szybko. Przecież to doskonała tradycja do podtrzymania naszych polskich i katolickich tradycji. Chociaż był pomysł i dobra wola, trzeba było skompletować i aktorów i znaleźć osoby odpowiedzialne za to przedsięwzięcie. Osoby chętne szybko się znalazły. Reżyserowania podjeła się Mona, a na próby przychodziły chętne dzieci. Mimo problemów organizacyjnych, po przekładaniu daty premiery przedstawienie zostało wystawione 31 grudnia i wszystkim sie bardzo podobało. Nasze dzieci juz po kilku miesiącach działalności wspólnoty wniosły swój nieoceniony wkład w życie naszego Kościoła.
Pierwsze próby scalania naszej polskiej grupy, to Święta Bożego Narodzenia. Spontanicznie zrodził sie pomysł naszego wspólnotowego opłatka bezpośrednio przed Pasterką. Wieczór poprzedzający Mszę o północy jest przecież czasem oczekiwania często wypełniony oglądaniem telewizji lub półsnem. W St Bride’s Hall o godzinie 22.30 zorganizowaliśmy opłatek. Na spotkanie przyszedł biskup Joseph Devine i ksiądz proboszcz Canon Carey, przyszła również spora grupa Polaków, którzy w tym jednym wyjątkowym wieczorze postanowili być razem. Życzeniom i przełamaniu się opłatkiem towarzyszyły stłumione łzy wzruszenia. Byliśmy razem. Pasterka Po spotkaniu opłatkowym przeszliśmy do katedry na pierwszą w historii naszej wspólnoty Pasterkę. Była ona odprawiana uroczyście i już z oprawą liturgiczną i muzyczną. Wszystkich jednak najbardziej wzruszyła kolęda „Był pastuszek bosy” w wykonaniu Czarka i Wanessy przepiękienie zaśpiewana po kazaniu. Wszyscy poczuliśmy, że chociaż jesteśmy na obczyźnie to jesteśmy odrobinę bliżej naszych rodzin w Polsce. Wszyscy stawaliśmy sie jedną, wielką rodziną.
Kościół to nie tylko miejsce modlitwy, ale też miejsce radości. Chcąc zrobić wszystko, by zachęcić najmłodszych wiernych do przychodzenia na Mszę zostało zorganizowane przyjście świętego Mikołaja. Dzięki życzliwości fabryki ciastek i herbatników Tanochside z Uddingston zdobyliśmy darmowe podarki, a jeden z członków wspólnoty wcielił się w Mikołaja. Msza jakby ożyła. Przybyło dzieci, rodziców - kościół stawał się coraz bardziej wypełniony wiernymi.
Po przyjeździe do Szkocji 18 października trzeba było przystąpić do organizowania naszej wspólnoty. Trzeba było znaleźć świątynię, która pomieściłby tak wielką falę polskiej emigracji. Katedra wydawała się idealna. Duży przestronny i wygodny kościół położony mniej więcej centralnie pomiędzy innymi miastami Lanarkshire. Data pierwszej Mszy Świętej sprawowanej po polsku została wyznaczona na 4 listopada na godz. 17.00. Wszystko, jak na pierwszą Mszę wydawało sie być dopięte na ostatni guzik. Potrzebni jeszcze byli wierni. Na pierwszą Mszę przyszło dokładnie 84 osoby. Kościół świecił pustkami. Jeden tylko ksiądz Marian Łękawa z Glasgow powtarzał, że Słowo Bożo potrzebuje czasu. Zatem przyszłość naszej wspólnoty pozostawiłem Opatrzności Bożej i czasowi. |









