Święta Bożego Narodzenia to czas kiedy wszyscy pragniemy być razem i poczuć się jak w rodzinie. Może właśnie dlatego Pasterka choć odprawiana w środku nocy jest Mszą tak ciepłą i tak chętnie na niej się gromadzimy. Jak zawsze w naszej katedrze Pasterka była odprawiana o północy. Przepiękna srebrna choinka przystrajała prezbiterium,

a po drugiej stronie w szopie pasterze wraz ze Świętą Rodziną wzbudzali ciekawość dzieci. Niepowtarzalną atmosferę potęgowały lampiony specjalnie ustawione wzdłuż głównego przejścia oraz dźwięk wielkich organów piszczałkowych specjalnie na tę okazję uruchomionych. Jak co roku scholka zaintonowała „Wśród nocnej ciszy…”.

Ksiądz powiedział ciepłe kazanie o potrzebie bycia dla siebie sługą pełnym miłości. Na zakończenie liturgii słowa nasze kochane dzieci zaśpiewały nam miłą dziecięcą pastorałkę „Był pastuszek bosy…” Podkreśleniem szczególnej atmosfery uroczystości była Komunia Święta, na którą ze względu na dużą ilość wiernych przyszedł ks. McGoldrick, aby usprawnić przyjęcie Eucharystii. Ciesząc się z kolejnego Bożego Narodzenia w naszym życiu wszyscy powróciliśmy do domów.

.
.
.
 

Już stało się tradycją w naszej wspólnocie, że organizujemy Spotkanie Opłatkowe w St. Bride's Hall a dzieci wystawiają w naszym kościele jasełka.

Tak też stało i tym razem. W ostatnią niedzielę przed Wigilią już w bardzo świątecznej atmosferze mieliśmy wielką przyjemnność obejrzeć występ dzieci z Polskiej Szkółki Sobotniej w Motherwell w przedstawieniu jasełkowym. Dzieciaki jak zwykle nie zawiodły i w wierszach i kolędach przybliżyły nam po raz kolejny tę najpiękniejszą noc w roku.

Dziękujemy dzieciom i nauczycielom ze Szkółki za trud włożony w przygotowanie przedstawienia.

Potem, już po Mszy Świętej podzieliliśmy się jak co roku opłatkiem. Jest to typowo polski zwyczaj i to spotkanie to dobry przykład dla naszych dzieci, że kultywowanie tradycji tworzy naszą tożsamość narodową. Mamy nadzieję, że z roku na rok będzie nas więcej na takich spotkaniach...

 

Grudzień jest miesiącem najszczęśliwszym dla dzieci. Prezenty, prezenty, prezenty....

I do naszego kościoła zawitał jak co roku Mikołaj wraz ze Śnieżynką. To radosne spotkanie wywołało uśmiech nie tylko na twarzach naszych milusińskich, ale sami chyba poczuliśmy się w tym dniu jak dzieci...

I znów cały rok będziemy czekać...

 

Rekolekcje adwentowe z ks. Tomaszem Radczukiem

 

 

 

 

 

Jak to z Carfin było... (31 sierpnia 2008 r.)

Niektórzy twierdza, ze jeśli człowiek chce rozbawić Pana Boga, to powinien opowiedzieć mu o swoich planach. Cóż, faktycznie nie zawsze udaje się nam przeprowadzić nasze sprawy tak jak byśmy chcieli... Do tego dodajmy, ze potrzeba jest matka wynalazku, a życie uczy pokory. Najważniejsze jednak to wiedzieć, ze wszystkie trudy, niepowodzenia i cierpienia mają swój sens. Nic nie dzieje się bez przyczyny. Wszystkie zdarzenia są celowe, choć konieczność ich zaistnienia my- ludzie dostrzegamy dopiero z perspektywy czasu...

Więcej…

 

 

 

 

 

Przeprowadzka do innego kraju pociąga za sobą również szereg komplikacji. Jedną z nich jest różnica w systemie przygotowania do sakramentów świętych. Dzieci i młodzież

w Polsce w wieku gimnazjalnym nie miały możliwości przygotowania się do bierzmowania. System edukacji szkockiej przewiduje bierzmowanie na koniec szkoły podstawowej. Konieczność wymogła więc, aby osoby takie, które „minęły się z bierzmowaniem” były przygotowywane na miejscu, w Szkocji. Przez cały rok szkolny 2007/2008 prowadzone były spotkania przygotowawcze, które zaowocowały przystąpieniem do sakramentu około 60 osób. Do naszej wspólnoty dołączone zostały również inne grupy ze Szkocji wśród których największą była grupa młodzieży z Glasgow.

1 czerwca na naszą polską Mszę Świętą przyjechał J.E Ks. Bp Joseph Devine. Zobaczył żyjącą, pełną entuzjazmu wspólnotę i wypełniony po brzegi kościół. W czasie kazania mówił o darach i owocach Ducha Świętego, które spływają na bierzmowanych. Obrzęd udzielania sakramentu wzbudził pewnego rodzaju uśmiech, kiedy każdy kandydat był przez biskupa delikatnie uderzony w policzek (jest to element liturgii sakramentu opuszczany zazwyczaj w Polsce). Na zakończenie uroczystej Eucharystii wszyscy wspólnie zrobili sobie zdjęcie z księdzem biskupem.

 

.
 

''Niech Twój Święty Duch dziś przeniknie mnie...''

Kilka tygodni po Wielkanocy 2008 zapytałam mojego przyjaciela: ''Może zorganizujemy czuwanie na wigilię Zesłania Ducha Świętego? Jest trochę młodzieży, która ma być bierzmowana, więc oni pewnie przyjdą. Poza tym będzie to dobry czas zarówno na modlitwę jak i na muzykowanie...'' Michał podchwycił temat i nawiązał kontakt z księdzem, któremu pomysł się spodobał. Natychmiast podzielono role. Wanda i ja zajęłyśmy się oprawą muzyczną, a Michał rozpoczął pisanie tekstów rozważań. W ciągu tygodnia zaangażowaliśmy do pracy Basię, Dorotę, Agatę oraz Tomka. I tak ruszyły przygotowania do naszego pierwszego czuwania...
W końcu nadeszła sobota 10 maja. Oczywiście spotkaliśmy się wcześniej na tzw. rozgrzewkę. Ostatnie ustalenia, drobne zmiany... Do Katedry zaczęli przychodzić ludzie. Powoli zbliżała się 20.00 i należało zaczynać. Liczyłam, ze na czuwaniu pojawi się może garstka osób. Byłam więc przyjemnie zaskoczona, ze moje przypuszczenia okazały się błędne.
Najpierw w ciszy, a potem już z muzyka stanęliśmy wszyscy naprzeciwko Najświętszego Sakramentu. ''Niech nas ogarnie łaska Panie Twa...'' zabrzmiały pierwsze słowa i otrzymaliśmy to o co prosiliśmy - Duch Święty powoli zaczął nas dotykać. Wchodził do naszych serc w lekkim powiewie, delikatnie ale jednocześnie dogłębnie mocno. Atmosfera była coraz bardziej niesamowita. Miałam wtedy świadomość, ze jako wspólnota jesteśmy jednością. Niewątpliwie łaska spłynęła na wszystkich obecnych i każdy kto zapragnął, mógł z niej czerpać. Zostaliśmy indywidualnie pobłogosławieni. Bóg nie szczędził nam Swego Ducha. Napełnieni Miłością, rozeszliśmy się do naszych domów. Był to niesamowity wieczór... a jego skutki owocowały przez wiele tygodni.
Tuż po powrocie z czuwania, miałam nieodpartą chęć podzielania się z kimś moją radością. Wysłałam więc wiadomości z podziękowaniem za wspólną modlitwę i muzykowanie do wszystkich przyjaciół ze scholii. Z odpowiedzi, które do mnie napłynęły wyczytałam, ze nie tylko ja czułam pokój w sercu. To była owa jedność, o której wspomniałam wcześniej...
Część osób, które przygotowywały i uczestniczyły w tym czuwaniu już wyjechała. Niech Bóg błogosławi im w każdym dniu ich życia. Wnieśli wiele do wspólnoty w Motherwell i dzięki nim my wszyscy staliśmy się bogatsi.
Czas płynie, wszystko się zmienia. Jedno jest tylko pewne: Boża miłość do nas. Tak mówi Pan: ''Góry mogą ustąpić i pagórki się zachwiać, ale miłość moja nigdy nie odstąpi od ciebie...'' (Iz 54,10)


 

 

Wielki Czwartek 20-03-2008 - Msza Wieczerzy Pańskiej. Obmywanie nóg.

Wielka Sobota 22.03.2008 - tradycyjne (tylko polskie) święcenie pokarmów.

Uroczystość Zmartwychwstania Pańskiego 23-03-2008

 

Jak co roku nadeszła Niedziela Palmowa. Ale była wyjątkowa. Dla tych osób, które przygotowanie do świąt i same święta spędzali w Szkocji.

Tej niedzieli nie da się zapomnieć. Do dziś pozostaje tajemnicą jak i z czego powstały te cudowne palmy. Zaskoczenie było ogromne. Niektórzy takie palmy znają tylko z telewizji a tu proszę...W dalekiej Szkocji...zobaczyć polskie tradycyjne palmy to jest coś....i te dzieciaki które nie przestają zachwycać....

 

 

15-17.02.2008 Rekolekcje Wielkopostne z ks.Jackiem Sardą. Wyświęcenie ministrantów.

Skończył się czas rekolekcji wielkopostnych. Co po nich w nas pozostanie?


Po raz kolejny to był porządny kubeł zimnej wody na głowę. Wiara okazała się po raz kolejny taka oczywista. Zawsze po rekolekcjach to samo pytanie. I czemu my tego wcześniej nie wiedzieliśmy? Dla nas tutaj takie rekolekcje to wyzwanie większe, niż gdy mieszkaliśmy w kraju. Musimy podjąć jakiś wysiłek, aby na nie przyjść. W Polsce to czasem odbywało się jakby z rozpędu, wszyscy, no prawie wszyscy chodzą to my też, dzieci idą ze szkoły, idą znajomi, idą koledzy z pracy……a tu nie.
Tu ja idę.
Nie idą sąsiedzi, koledzy z pracy, nawet znajomi Polacy obok z domu też nie idą. Ja idę. I nie idę do kościoła na osiedlu, blisko, musze pojechać, czasem nawet daleko. I nie mam wyboru godziny, jedna Msza i nic więcej. Nawet, jeżeli na Msze w niedziele przychodzimy jeden raz w tygodniu i mamy różne powody, dla których na niej jesteśmy, to na rekolekcje przyszliśmy wszyscy po to samo. 
Żeby wiedzieć więcej, żeby dostać nadzieje, żeby przede wszystkim NALADOWAC AKUMULATORY WIARY. Zwłaszcza tutaj. Bo to jest tak, jakbyśmy to my byli na pustyni i ciągle byli wodzeni na pokuszenie. Bo tu nie jest tak łatwo i tu nic nie idzie z górki, ani praca, ani nauka języka, ani integracja ani wyznawanie wiary katolickiej. Ale podejmujemy ten wysiłek czasem wbrew nawet temu, co mówią nasi przyjaciele. I to było widać właśnie na rekolekcjach, że ta nasza wspólnota jest świadectwem żywej wiary i prawdziwej religijności. Czasem mniej znaczy więcej...

 

 

 

W dniu 8 go marca 2008 roku w St. Bride's Hall odbyły się pierwsze zajęcia z grupą polskich dzieci w ramach powstałego Klubu Polskiego przy Diecezjalnym Duszpasterstwie.
Z inicjatywy ks. Krzysztofa i przy współpracy kilku polskich nauczycieli rozpoczęło się tworzenie Polskiej Szkoły w Motherwell. Tymczasowo w ramach Klubu Polskiego nauczyciele  maja  w planach nauczanie j. polskiego, historii i geografii Polski. Miejsce to  mogłoby jednak w przyszłości skupiać Polonię zamieszkałą  w Motherwell i w jej okolicach. A współpraca nauczycieli i rodziców mogłaby przynieść daleko idące korzyści nie tylko w samych nauczaniu ale też w szerzeniu polskiej kultury i obyczajów na szkockiej ziemi.

Tego właśnie należy życzyć organizatorom, pracownikom i przyjaciołom tego nowego, szczytnego przedsięwzięcia.

 

 

 

 

 
Pogoda
Wyszukane...
Choćbyśmy cały świat przemierzyli w poszukiwaniu piękna nie znajdziemy go nigdzie, jeżeli nie nosimy go w sobie.
Migawki
Zima w Szkocji 1.gif
Zaloguj się...



Online...
Naszą witrynę przegląda teraz 3 gości